Wielkanoc. O obrazie Giotta i chwili…

By
Wielkanoc. O obrazie Giotta i chwili…

Noli me tangere, namalowane przez Giotto di Bondone około 1304–1306 roku na ścianach Kaplicy Scrovegnich, przedstawia jedną z najbardziej niejednoznacznych scen Ewangelii.

Nie jest to moment rozpoznania.

Nie jest to także moment powrotu.

To chwila, w której to, co było znane, przestaje być dostępne w dotychczasowy sposób.

Gest, który zatrzymuje świat

Maria Magdalena klęczy. Jej ciało pochyla się ku ziemi, ku temu, co jeszcze ludzkie, ku temu, co można uchwycić, nazwać, zatrzymać.

Chrystus stoi. Jego sylwetka jest spokojna, wyprostowana, jakby już należała do innego porządku.

Między nimi rozgrywa się gest.

Nie zatrzymuj mnie…

To nie jest gest odrzucenia.

To gest ustanowienia granicy.

Granicy między tym, co było relacją opartą na obecności fizycznej, a tym, co musi stać się relacją opartą na pamięci, wierze, widzeniu bez dotyku.

Ogród jako przestrzeń przejścia

Scena rozgrywa się w ogrodzie. To nie jest przypadek.

Ogród w ikonografii chrześcijańskiej jest miejscem początku i powrotu: ogrodem był Eden, ogrodem jest miejsce grobu, ogrodem staje się przestrzeń po Zmartwychwstaniu.

Ale u Giotta ogród nie jest bujny ani dekoracyjny. Jest surowy, niemal kamienny. To nie ogród życia. To ogród przejścia. Ziemia jest twarda, jeszcze nieprzeniknięta światłem. Jakby świat dopiero miał się wydarzyć na nowo.

Kamień, który prowadzi

Skała w tle nie zamyka przestrzeni. Nie jest przeszkodą. Dzieli i jednocześnie prowadzi wzrok. Buduje strukturę świata, który się zmienia.

W tym sensie przypomina nam przestrzenie budowane przez Leszka Mądzika – z materii, która nie tłumaczy, lecz prowadzi.

Światło, które nie ogłasza zwycięstwa

To, co uderza, to brak spektakularnego światła. Nie ma tu blasku triumfu. Jest światło przytłumione, jakby dopiero się rodziło. To światło nie oślepia. Pozwala zobaczyć granicę. Bliżej mu do półmroku sceny niż do iluminacji.

Relacja, która się zmienia

Ta scena nie kończy relacji. Ona ją przekształca. Maria Magdalena nie traci Chrystusa. Od tej chwili obecność nie będzie dana wprost. Będzie wymagała innego rodzaju widzenia.

Dlaczego ten obraz

Wybór tego przedstawienia nie jest oczywisty dla Wielkanocy.

I właśnie dlatego jest trafny.

Większość obrazów Zmartwychwstania pokazuje moment zwycięstwa. Giotto zatrzymuje się wcześniej. W miejscu, w którym nic nie jest jeszcze pewne. W którym obecność istnieje, ale nie daje się uchwycić. To moment bardziej ludzki niż triumfalny.

Obraz jako doświadczenie

To nie jest tylko scena biblijna. To struktura doświadczenia, która powraca: kiedy coś się kończy, ale jeszcze trwa, kiedy coś się zaczyna, ale nie ma jeszcze formy, kiedy relacja się zmienia, choć nadal istnieje. Dlatego ten obraz pozostaje aktualny.

Bliskość języka Sceny Plastycznej

W twórczości Sceny Plastycznej KUL, prowadzonej przez ponad pół wieku przez Leszka Mądzika podobne napięcie było podstawą.

Światło nie wyjaśniało. Cień nie ukrywał, lecz pogłębiał. Postać była symbolem nie bohaterem. Najważniejsze działo się pomiędzy. Tak samo jak u Giotta.

Wielkanoc bez oczywistości

Jeśli czytać ten obraz jako obraz świąt, nie jest to Wielkanoc triumfalna. To Wielkanoc niedopowiedziana. Zawieszona. Cicha. To moment, w którym świat się zmienia, ale człowiek jeszcze nie potrafi w nim odnaleźć siebie.

Alegoria otwarta

„Noli me tangere” można czytać jako alegorię: przejścia, utraty i odnalezienia, zmiany, której nie da się zatrzymać, relacji, która musi przyjąć nową formę. Ale żadna z tych interpretacji nie jest ostateczna. Bo istotą tego obrazu nie jest odpowiedź. Jest napięcie między pytaniami.

Na koniec

Nie wszystko, co najważniejsze, jest dostępne przez dotyk. Nie wszystko, co się wydarza, daje się od razu zrozumieć. Między tym, co było, a tym, co przychodzi, jest chwila, która wymaga zatrzymania.

I to właśnie w niej – w ciszy, w zawieszeniu – pojawia się sens.

Życzymy ciszy, uważności i światła, które przychodzi we właściwym czasie.

Magdalena Szymala, Fundacja im. Leszka Mądzika

Z serii „Obrazy które uczą widzenia”.

Giotto, „Noli me tangere”, Kaplica Scrovegnich, Padwa, ok. 1305

Posłuchaj